Felieton: Dlaczego nie widujemy już chińskich skoczków?

0

Za górami, za lasami, na południowym wschodzie Azji leży kraj zwany Chinami, Kraj ten słynie z ryżowych pól, wielkiej ilości towarów wysyłanych na cały świat. Nie są jednak potęgą w sportach zimowych, także w skokach narciarskich, choć jeszcze niedawno widzieliśmy reprezentantów i reprezentantki tego kraju na skoczniach. Gdzie się zatem podziali? Gdzie oni są?

Największy rozkwit męskich skoków, o ile tak można nazwać nieśmiałe pojawianie się w zawodach najwyższej rangi, można przypisać na lata 2004-2006 kiedy w Pucharze Świata udało się wystartować Zhadongowi Tian, czy Yangowi Li. Nie osiągnęli jednak żadnych sukcesów. W Pucharze Kontynentalnym zaznaczyli kilkakrotnie swoją obecność, co więcej Yang Li zajął 3. miejsce w Braunlage w 2006 roku. Od kilku lat jednak nie słyszy się, by startowali w zawodach międzynarodowych.

Podobna sytuacja jest także w kobiecych skokach w Chinach. Mimo, że zawodniczki pokazują się to na Uniwersjadzie, to na pojedynczych zawodach Pucharu Świata, czy Pucharu Kontynentalnego, to stanowią tylko tło całej rywalizacji. Niektórzy powiedzą, że na obrazie i tło jest ważne. Racja. Ale dlaczego nie mogą się wybić?

Nie jest to zapewne kwestia budowy ciała. Japończycy zbudowani są podobnie, a wyniki, które osiągają są o niebo lepsze od tych, którymi na ten moment muszą się zadowolić Chińczycy. Brak wyników w chińskich drużynach może być za to spowodowany niedofinansowaniem zawodników i niezapewnieniem im dogodnych warunków do treningów. Przecież wyżej wymienieni skoczkowie nie mieszkali w swojej ojczyźnie, ale w Austrii, w Stams. Kolejny raz pada pytanie: dlaczego?

Dlatego, że w Austrii można znaleźć nowoczesne ośrodki treningowe, dobrych specjalistów, którzy się znają na skokach i będą służyć dobrą radą. No dobrze. Ale w Chinach też znajdują się skocznie… Chciałabym jednak podkreślić, że nie są zbyt nowoczesne, no może poza kompleksem w Harbin, ale tamte obiekty są częścią światowej śniegowej ekspozycji rzeźb.

Chiny zostały gospodarzem Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku. Mają więc jeszcze kilka lat, by znaleźć zawodników, stworzyć solidną bazę szkoleniową i zadziwić świat na własnym podwórku podczas najważniejszego sportowego wydarzenia na świecie. Póki co nie mają jednak powodu do dumy, choć jeszcze niedawno wydawało się, że Chińczycy na stałe zagoszczą na listach startowych ważnych zawodów.


  • Źródło: własne/ skisprungschanzen.com

Dodaj komentarz w połączeniu z profilem na Facebooku