Felieton: Kiedy Puchar Świata powróci do Stanów Zjednoczonych?

0

Stany Zjednoczone… Tu zawsze wszystko odbywa się z rozmachem, wszystko jest w rozmiarze XL. Niestety od dawna nie mieliśmy okazji obejrzeć zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich  w tym pięknym, kolorowym kraju. Czy mamy na to jakąś szansę w najbliższych latach? Czy zawodnicy będą mieli szansę wyśnić swój „American dream”?

Istnieje kilka obiektów, na których rozgrywane są konkursy w ramach Pucharu Kontynentalnego, czy FIS Cup; chociażby w Iron Mountain, albo Lake Placid. Ale Puchar Świata nie odbywa się tam, nie zagościł w Stanach od ponad dziesięciu lat. FIS zawsze stawia duże wymagania organizatorom zawodów najwyższej rangi. Czy dla Amerykanów są one zbyt wysokie? Częściowo pewnie tak. Nie jest to naród pasjonujący się skokami, ba, nie jest to nawet naród posiadający szeroką wiedzę na temat tej dyscypliny. Nie znam żadnego Ameykanina, oczywiście oprócz ekipy skoczków i skoczkiń oraz pozostałych osób ze ścisłego narciarskiego grona, który potrafiłby wymienić nazwiska czołowych zawodników Pucharu Świata, albo czołówki ostatnich Mistrzostw Świata. Zainteresowanie konkursem pewnie nie byłoby więc duże.

Kolejna kwestia to odległość od Europy, zmiana strefy czasowej, koszty podróży oraz konieczność posiadania wiz. Ale moment… Lecąc do Japonii skoczkowie też zmieniają strefę czasową, jadąc do Rosji muszą posiadać wizy, a kilometry drogi nie są dziś straszne dzięki takiej zdobyczy techniki jak samolot. To jednak nie jest problem, szczególnie w dzisiejszych czasach. Inaczej powiedzielibyśmy kilkadziesiąt lat temu, ale teraz problemy logistyczne są o wiele mniejsze.

A skocznie? Czy są przystosowane do zawodów Pucharu Świata? Są trochę przestarzałe, to fakt, ale kilka obiektów wymaga tylko niewielkich poprawek i zmian, by móc gościć najlepszych skoczków świata. Amerykański Związek Narciarski nie jest jednak bogaty, nie wiadomo czy znalazłyby się fundusze na modernizację skoczni, choć skocznię w Ironwood chciano przystosować do wytycznych regulaminu FIS. Jest to jednak mamut i myślę, że chociażby był bardzo nowoczesny, to zawody i tak się na nim nie odbędą. Mamy bowiem skocznię w Kulm, Vikersund, Harrachovie, Obersdorfie i Planicy, które są znacznie bliżej, zainteresowanie dyscypliną w krajach, na terenie których znajdują się te „mamuty” jest ogromne, dlatego będą z całych sił walczyć o utrzymanie konkursów u siebie. Co do konkursów na mniejszych skoczniach – uważam, że sytuacja jest analogiczna i będzie ciężko „wyrwać” Amerykanom w kalendarzu Pucharu Świata choć jeden weekend dla siebie. W najbliższych latach nie wierzę w to, że zobaczymy najlepszych skoczków świata podczas rywalizacji w Stanach Zjednoczonych.


  • Źródło: własne

Dodaj komentarz w połączeniu z profilem na Facebooku