Adam Korol: „Oceniajmy zaangażowanie i postęp”

0
209

Adam Korol, Minister Sportu i Turystyki podczas konferencji prasowej dotyczącej akcji „Stop zwolnieniom z WF-u” wskazał, jak poważny jest problem unikania przez młodzież aktywności fizycznej. W krótkiej rozmowie z dziennikarzami podzielił się swoimi spostrzeżeniami i powiedział kilka słów na temat otwarcia drugiej hali OPO COS w Szczyrku.

Minister zdradził, że nie było trudno przekonać skoczków i trenera Kruczka do wzięcia udziału w kampanii: „Oni od razu się zgodzili, bardzo się cieszę, że biorą w tej akcji udział, bo kojarzeni są z sukcesem. Są bardzo młodzi, więc łatwiej im dotrzeć do tej grupy młodzieży, w której problem jest największy, czyli do tych gimnazjalistów i uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Dlatego cieszę się, że się zgodzili bez problemów, trener Łukasz Kruczek, który jest doskonałym trenerem i wychowawcą młodzieży swoim autorytetem też wspiera nas w tej akcji, także spodziewam się pozytywnego odzewu.”

Jakie były wspomnienia Adama Korola z czasów szkolnych? Czy lubił WF? Czy w jego czasach również wiele osób zwalniało się z lekcji wychowania fizycznego? „ Nigdy nie uciekałem z WF-u. Gdybym uciekał, pewnie nie stałbym tu przed wami, dla mnie WF był najlepszym przedmiotem, ja uczyłem się całkiem niedawno temu, ale wtedy to był wstyd żeby przynieść zwolnienie z WF-u, to było coś obciachowego. Uczyłem się w technikum przez pięć lat i nie przypominam sobie, żeby ktoś w tym czasie przyniósł zwolnienie dłuższe niż na jedne, dwa zajęcia i to z powodu jakiejś poważniejszej choroby. Wszyscy jak jeden mąż ćwiczyliśmy. A przez dwa lata technikum mieliśmy nauczyciela gimnastyka i mieliśmy gimnastykę z prawdziwego zdarzenia: skakaliśmy przez konia, mieliśmy zajęcia na poręczach, później też graliśmy w wiele gier zespołowych, także cała klasa ćwiczyła. Ja dodatkowo jeszcze trenowałem w tym czasie, no a lekcje WF-u były po prostu czasem relaksu i przyjemnością.”

Obecny Minister Sportu był wcześniej nauczycielem i dyrektorem. Potwierdził, że również w szkole, w której pracował proceder nagminnego wypisywania zwolnień z WF-u stawał się coraz poważniejszy: „Muszę przyznać, że tych zwolnień było więcej niż za moich czasów szkolnych. Ja prowadziłem klasy sportowe i tam nie było aż tak źle, sytuacja wyglądała gorzej w klasach ogólnych. Z moich obserwacji wynika, że im bliżej końca szkoły, czyli tej dorosłości, tym więcej zwolnień uczniowie przynosili.”

Widzi jednak możliwości rozwiązania problemu, które można i należy wdrożyć w codzienne życie: „To jest teraz nasza rola – nauczycieli i rodziców żebyśmy zachęcali tych prawie już dorosłych ludzi do uprawiania sportu. Musimy zmienić postrzeganie wychowania fizycznego, nie możemy skupić się tylko na tabelkach –za taki wynik, czy taki czas jest piątka, czy czwórka, tylko powinniśmy oceniać za postęp i za zaangażowanie żeby to nie było takie sztywne ocenianie jak na innych lekcjach. Ten WF powinien być przyjemnością i formą relaksu, przerwą między tymi zajęciami, które odbywają się w szkole, tym bardziej, że w wielu szkołach mamy już ze względu na infrastrukturę doskonałe warunki by przeprowadzać te zajęcia. Dużo zależy od nauczyciela, od jego charyzmy, zaangażowania, od tego czy chce odbębnić te 45 minut, czy rzetelnie je przepracować i się zaangażować. A dzieciaki to wyłapują i odczuwają i od razu poznają czy ten nauczyciel chce coś zrobić, czy tylko chce przyjść do pracy i po kilku godzinach z niej wyjść. Są też szkoły, gdzie nauczyciele wprowadzają zasadę, że jeżeli uczniowie na wszystkie lekcje przyniosą strój i będą ćwiczyć, to dostaną szóstkę, jeśli to się sprawdza w tych szkołach to czemu nie. Oceniajmy zaangażowanie, oceniajmy postęp i zróbmy ten WF atrakcyjniejszym. Wiadomo, nie da się zadowolić wszystkich, bo jeden chce grać w piłkę nożną, inny w siatkówkę, jeszcze inny w koszykówkę, ale można sobie z tym poradzić tworząc różne grupy, nawet nie na tym samym poziomie. Spokojnie mogą razem ćwiczyć drugoklasiści, trzecioklasiści i pierwszoklasiści jeśli tylko mają wspólne pasje. To wszystko można tak ułożyć, żeby wszystkich zadowolić.”

Adam Korol pochwalił nową halę Ośrodka Przygotowań Olimpijskich COS w Szczyrku oraz przyznał, że rozbudowa bazy treningowej i noclegowej była bardzo potrzebna dla rozwoju polskiego sportu: „Baza się bardzo rozwija. Poczyniliśmy tu w Szczyrku ogromne inwestycje począwszy od skoczni, przez wyciąg narciarski, a teraz zakończywszy na budowie hali i hotelu, także sportowcy, który będą tutaj przyjeżdżali mają naprawdę wspaniałe warunki żeby przygotować się do najważniejszych imprez. Do niedawna byłem trenerem  kadry narodowej B w wioślarstwie i  spędzamy tu od trzech lat całe wakacje zimowe, jesteśmy tutaj dwa miesiące, bo ferie są w różnych terminach w rożnych województwach, więc ja jako trener stąd mam jak najlepsze wspomnienia. Przyjeżdżałem tu też jako zawodnik, a nie było tak wspaniałej bazy do przygotowań. Myślę, że obłożenie ośrodka będzie teraz większe, bo do tej pory zmagał się z problemem zbyt małej bazy noclegowej. Polepszenie tej bazy i warunków głównie dla gier zespołowych spowoduje, że ten ośrodek będzie zapełniony przez większą część roku.”


  • Źródło: Własne
  • Rozmawiała: Barbara Kosma

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here