Reportaż: Kibice skoków narciarskich – kim są i co sobą reprezentują?

0
269

Skoki narciarskie zyskały w Polsce ogromną popularność. Zawody Pucharu Świata są w telewizji jednymi z najchętniej oglądanych transmisji, na konkursy w Polsce za każdym razem przyjeżdża od kilku do nawet kilkunastu tysięcy widzów. Kim są polscy kibice, jaka jest struktura społeczna tej grupy?  

Pierwszą częścią są tzw. kibice niedzielni, czyli włączający transmisję od czasu do czasu. Nie są zbyt zainteresowani szczegółami rywalizacji, nie znają się na punktacji, zasadach Pucharu Świata, ale oglądanie skoków sprawia im przyjemność i jest formą rozrywki w weekendowe popołudnia.

Są też zagorzali kibice, którzy oglądają skoki w telewizji. Są to osoby, które nie mają możliwości wyjazdu by zobaczyć konkurs na żywo lub po prostu nie lubiące marznąć, ale śledzące wyniki, statystyki i dostrzegające np. styl lądowania. Śledzą także to, co dzieje się poza skocznią, szukają dodatkowych informacji na temat skoków.

W grupie kibiców-telewidzów są też kibice „sezonowcy”. Oglądają skoki tylko podczas Igrzysk Olimpijskich, czy Mistrzostw Świata, albo kiedy któryś z zawodników jest w wysokiej formie i można się spodziewać, że stanie na podium bądź zwycięży. Kiedy jednak zdarza się słabszy okres przestają śledzić konkursy.

Zdarza się, a nawet jest to już pewną regułą, że siedząc w fotelu przed telewizorem łatwo się widzom komentuje wydarzenia mające miejsce na ekranie. Włącza się wtedy tryb „eksperta”. Polega to mniej więcej na tym, że nawet osoby oglądające skoki tylko raz na jakiś czas są w stanie powiedzieć że np. trener się nie sprawdza i trzeba go zmienić, albo skoczkowie za bardzo gwiazdorzą i przez to nie mają czasu trenować, więc dlaczego ktoś na to pozwala. Ale to chyba nasza narodowa cecha. Każdy jest ekspertem w każdej dziedzinie.

Druga część grupy kibiców to kibice jeżdżący na zawody. Pod skocznią zawsze jest sporo ludzi, nie reprezentują jednak tego samego stylu kibicowania.

Podczas zawodów możemy spotkać kibiców – piknikowiczów. Są na ogół bardzo weseli, rozśpiewani i kibicują niezwykle głośno. Niestety, czasami ich radość i żywiołowość jest następstwem spożytego alkoholu. Oprócz nich można spotkać kibiców nowicjuszy, którzy są pod skocznią po raz pierwszy i chcą po prostu zobaczyć zawodników i konkurs z bliska.

Wśród dziewczyn są fanki „loverki”, wpatrzone w  swoje „obiekty westchnień”. Jeżdżą na zawody, starają się stanąć jak najbliżej barierki by znaleźć się jak najbliżej przechodzącego ulubionego skoczka. Ważne jest dla nich, by zrobić sobie z nim zdjęcie, uścisnąć dłoń i podarować upominek. Jeśli zawodnik rozdaje autografy, „loverki” starają się do niego za wszelką cenę dostać, często doprowadzając do konieczności przytrzymywania barierek przez ochronę.

Są też ci najzwyklejsi kibice, oddani fani. Jeżdżą na konkursy za zawodnikami głównie dlatego, że doceniają ich trud i wysiłek włożony w przygotowanie do sezonu. Chcą pokazać, że wspierają ich na każdym kroku i niezależnie od wyników. Często posiadają wszelkie kibicowskie atrybuty: flagi, trąbki i biało-czerwone elementy ubioru, ale czasem wyglądają też całkiem niepozornie, choć pod skocznią starają się również pokazać swoją obecność śpiewając i klaszcząc.

Niezależnie od tego, jak tych kibiców podzielimy i nazwiemy, są dla zawodników kimś ważnym. Oni czują ich wsparcie, doping i właśnie dla nich starają się wznieść na wyżyny swoich możliwości. Wiedzą, że gdyby nie kibice, ich skakanie nie miałoby sensu. Wszelkie słowa otuchy, ale też słowa uwielbienia dodają im skrzydeł. Dobrze, że grupa polskich kibiców jest tak różnorodna – istnienie świata opiera się przecież na różnorodności. Dodatkowo mogą czuć się dumni, bo dzięki atmosferze jaką tworzą pod skoczniami są uważani za najlepszych kibiców świata.


  • Źródło: Własne
  • FOTO: Wiktoria Ostrowska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here