Maciej Kot: „Początek sezonu to jedna wielka niewiadoma”

0
268

Już za niespełna dwa tygodnie powitamy nowy sezon Pucharu Świata 2015/16 w skokach narciarskich. Inaugurujące zawody odbędą się w niemieckim Klingenthal. Zawodników w pierwszym dniu zawodów czeka konkurs drużynowy, natomiast dzień później rywalizować będą w konkursie indywidualnym. Tuż przed rozpoczęciem się sezonu zimowego, o swoich przygotowaniach opowiada Maciej Kot.

Polscy skoczkowie skocznię w Klingenthal znają bardzo dobrze nie tylko z zawodów, ale i również z treningów. Pomimo bardzo dobrej znajomości obiektu, Maciej Kot nie przepada za tę skocznią: „Dobrze ją znamy, ale nigdy nie pałałem do niej wielką sympatią”

„Początek w Klingenthal  ma specyficzną cechę: jest to jedna wielka niewiadoma. Warunki tam często mieszają. Dwa lata temu odbyła się tylko jedna seria, a Gregor Schlierenzauer z Andersem Bardalem zjechali na dół, bo powiedzieli, że w takich warunkach nie będą skakać” – przypomniał zawodnik.

„Początek sezonu to też jedna wielka niewiadoma pod względem wyników, bo nie mamy porównania z innymi, nie wiemy, gdzie jesteśmy” – dodał Kot.

Poprzedniego sezonu do udanych, Maciej Kot zaliczyć nie może, ale latem startował bardzo udanie w Pucharze Kontynentalnym wywalczając tym samym miejsce dla siebie i dla Polski w Pucharze Świata.

„Cieszy mnie, że nie ma w sezonie imprezy centralnej – bo Mistrzostwa Świata w Lotach nie są traktowane tak poważnie – gdyż jest możliwość od początku do końca skakać równo, zbierać punkty, a nie skupiać się na jednej imprezie” – powiedział skoczek o swoich planach na sezon 2015/16.

„Fizycznie jesteśmy dobrze przygotowani, żeby jechać Puchar Świata od początku do końca, czy to Japonia, Rosja, czy Polska. Wszyscy mają jednakowe warunki, tyle samo punktów. Jesteśmy gotowi i cieszymy się na każde zawody, które się odbędą” – powiedział zawodnik.

Jakie są marzenia i cele Kota przed sezonem?

„Marzenia są wielkie, wolę mówić o celach, bo marzenia trzeba zawsze przekuwać na cele. Myślę o pojedynczych zawodach, szczególnie zależy mi na konkursach w Polsce, czy na Turnieju Czterech Skoczni. Chciałbym jak najwięcej razy dostać się do pierwszej dziesiątki. Będzie na to czas, konkursów jest sporo, aby tylko zdrowie i forma dopisały” – podkreślił.

24-latek wypowiedział się również na temat zmian w przepisach, dotyczących skoczków, które były już testowana podczas Letniej Grand Prix.

„Zmiany idą w dobrym kierunku, ale potrzeba dopracowania. Często pierwsze pomysły nie są doskonałe, trzeba je testować i zmieniać. Pomysł jest dobry, żeby mierzyć kombinezon tuż przed skokiem, aby był on przepisowy. Manipulacje były na tyle duże, że kombinezon podczas skoku, a kombinezon po skoku, podczas kontroli, wyglądał zupełnie inaczej” – dodał Kot.

Zmiany w przepisach są rygorystyczne. Zawodnicy do końca nie wiedzą, co im wolno, a czego nie. Gdzie się dotknąć, jaki ruch ręką, czy nogą zrobić, żeby nie być posądzonym o manipulowanie kombinezonem.

„Pewne szczegóły trzeba określić. Do tej pory nie wiemy, gdzie możemy się dotknąć, gdzie nie. Interpretacja jest często dosyć subiektywna. Ktoś, kto obserwuje, może stwierdzić, że zawodnik manipulował kombinezonem, a drugi może stwierdzić, że on się tylko podrapał. Zmiany są na plus i trzeba się do tego przyzwyczaić, bo na początku było ciężko pamiętać, co można, a co nie. Trzeba trenować kontrolę, bo umiejętność odpowiedniego stawania do kontroli jest podstawą” – oznajmił.


  • Źródło: sport.interia.pl
  • FOTO: Wiktoria Ostrowska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here