System KO Taładaja: Za trenera Stefana praca od samego rana

0
fot. Justyna Mądra
fot. Justyna Mądra

Sezon 2015/2016 to już historia! Tradycyjnymi lotami w Planicy zakończyliśmy zmagania w sezonie nade bogatym w emocje i sportową rywalizację w ramach pucharowych skoków, Turnieju Czterech Skoczni, zawodów w Zakopanem i Wiśle czy też na Mistrzostwach Świata w Lotach w Bad Mitterndorf. Nie ulega wątpliwości, że dominatorami minionego sezonu byli Peter Prevc, który wywalczył Kryształową Kulę Pucharu Świata z rekordową liczbą punktów, oraz reprezentacja Norwegii, triumfatorzy Pucharu Narodów. Cieniem dla wielkich gwiazd byli reprezentanci Polski – podopieczni Łukasza Kruczka, mimo progresu umiejętności wielu kadrowiczów, w dużej mierze spisywali się w kratkę. Świetne konkursy były przeplatane tymi słabszymi. Nie należy ukrywać faktu, że w znaczącym stopniu patrzyliśmy na postawę Polaków z pryzmatu występów Kamila Stocha. Aktualny Mistrz Olimpijski spisywał się zdecydowanie poniżej oczekiwań – tylko trzy razy zdołał uplasować się w czołowej „10” PŚ i zdarzały się konkursy, w których nie widzieliśmy Polaka, gdyż on nie potrafił przejść kwalifikacji. Po sezonie od dalszego trenowania kadry A zrezygnował Łukasz Kruczek i w związku z tym, podjęto się znalezienia nowego trenera polskiej reprezentacji. Padło ostatecznie na Stefana Horngachera – co nowego wnieść Austriak w skomplikowanej polskiej układance?

Może niektórzy „sezonowi” fani skoków nie wiedzą, ale Stefan Horngacher w polskim środowisku narciarskim nie jest postacią anonimową. W latach 2004-2006 Austriak był trenerem polskiej kadry B, w tym samym czasie, kiedy stanowisko głównego selekcjonera naszej reprezentacji dzierżył inny Austriak Heinz Kuttin, obecny szkoleniowiec skoczków austriackich. Co ważne, Horngacher był trenerem, wspominanym przez naszych skoczków w samych superlatywach. Należy wspomnieć chociażby jego wkład w srebro Mistrzostw Świata Juniorów w konkursie drużynowym z 2005 roku, gdzie w składzie „srebrnej ekipy” byli Kamil Stoch i Piotr Żyła. Po wspólnym odejściu z Kuttinem od prowadzenia polskiej reprezentacji, w wyniku kłótni głównego trenera z kierownictwem PZN, Horngacher zadomowił się w kadrze Niemiec. Najpierw Austriak opiekował się kadrą juniorską, by później awansować na trenera kadry B, będąc jednocześnie asystentem Wernera Schustera. Praca Stefana Horngachera razem ze skoczkami niemieckimi trwała niecałe 10 lat – przyszła pora na zmianę otoczenia.

Już od dłuższego czasu spekulowano, że wielce prawdopodobnym następcą Łukasza Kruczka ma być właśnie Stefan Horngacher. Zresztą sam Austriak nie ukrywał, że chciałby się podjąć pracy w innej kadrze. Horngacher nie mógł trafić lepiej – wrócił bowiem na swoje „stare śmieci”, którymi już przecież zajmował. Tylko teraz byłemu austriackiemu skoczkowie przyjdzie się mierzyć z ogromnymi wyzwaniami i jeszcze większą odpowiedzialnością za wyniki skoczków.

Wiemy doskonale, że z wyboru Horngachera zadowoleni są najbardziej doświadczeni zawodnicy polskiej kadry, którzy mieli okazję współpracować z Austriakiem jeszcze ponad 10 lat temu w kadrze B. Tacy skoczkowie jak Stoch czy Żyła znają dobrze metody szkoleniowe nowego trenera kadry, więc jeśli w takim zakresie nie ma żadnych zastrzeżeń, cała kadra powinna być spokojna o świetne przygotowanie fizyczne.

Stefan Horngacher to także były skoczek narciarski z ogromnym pucharowym doświadczeniem na karku. Starty w 14 serialach Pucharu Świata i 15 miejsc na podium, w tym dwie wygrane. Austriak ma także w posiadaniu medale Igrzysk Olimpijskich i Mistrzostw Świata, zdobyte w konkursach drużynowych. Obecność tak rutynowanego skoczka „w stanie spoczynku” powinna wpłynąć na wzrost poziomu doświadczenia i obeznania z najważniejszymi pucharowymi zawodami.

Polski Związek Narciarski dał duży kredyt zaufania Horngacherowi, podpisując z nim kontrakt na dwa nadchodzące sezony zimowe. Zatem to na Austriaku będzie spoczywała odpowiedzialność za przygotowania kadry polskiej na przyszłoroczne MŚ w Lahti oraz na IO 2018 w Pyeongchang. Byłemu współpracownikowi Schustera nie można zarzucić braku trenerskiego doświadczenia – praca w kadrach niemieckich na tyle zaprocentowała, że o znajomość podstawowych zagadnień narciarskich nie powinniśmy się martwić. W elementach treningu znajdzie się zapewne kilka nowości, ale nie będą one na tyle znaczne, aby zmieniły formę fizyczną skoczków. Najważniejsza kwestia to zyskać stuprocentowe zaufanie w oczach zawodników. Aby im jeszcze bardziej zależało na świetnych skokach i na stałych sukcesach na międzynarodowych skoczniach.

Polacy powinni zaufać w umiejętności i doświadczenie Horngachera, bariera językowa nie powinna przeszkodzić w tym, aby Polacy wrócili na właściwe tory, a fani mogliby ponownie tłumnie zgromadzić się przed telewizorami z wiarą w świetną formę swoich ulubieńców.


  • Źródło: Własne
  • FOTO: Wiktoria Ostrowska

Dodaj komentarz w połączeniu z profilem na Facebooku