System KO Taładaja: „Veni i vidi” Kruczka. Będzie „vici” Italii?

0
373
fot. Wiktoria Ostrowska

Blisko dwa tygodnie gruchnęła skokami narciarskimi wiadomość, że nowym trenerem skoczków włoskich został Łukasz Kruczek. Trener po sezonie 2015/2016 rozstał się z kadrą A reprezentacji Polski po blisko ośmiu latach pracy. Do największych sukcesów Kruczka w polskiej ekipie należy zaliczyć dwa drużynowe medale Mistrzostw Świata, a przede wszystkim walny udział w triumfach Kamila Stocha – bez fachowej pomocy szkoleniowca nie byłoby fenomenalnego sezonu 2013/2014, w którym to Stoch zdobył dwa złote medale olimpijskie oraz wywalczył Kryształową Kulę za wygraną w klasyfikacji ogólnej Pucharu Świata. Na te sukcesy zwróciła szczególną uwagę federacja narciarska Italii, która przekazała naszemu trenerowi pieczę nad włoskimi zawodnikami. Kruczek podpisał z narciarską centralą z Półwyspu Apenińskiego kontrakt na najbliższe dwa sezony z opcją dłuższej współpracy. Na co stać Polaka we Włoszech i czy to on znajdzie antidotum na lepszą dyspozycję włoskich skoczków?

19 kwietnia Włoski Związek Sportów Zimowych (FISI) podał do wiadomości, że Łukasz Kruczek został wybrany na nowego selekcjonera kadry włoskiej skoczków narciarskich. W komunikacie, uzasadniającym przekazanie tej funkcji Polakowi, działacze FISI podkreślili, że trener Kruczek posiada ogromny zasób wiedzy w zakresie technicznym oraz ma ogromne doświadczenie w pracy z drużyną narodową, jaką była reprezentacja Polski. Wybór zagranicznego speca na trenera Włochów jest powrotem do poprzednich metod, stosowanych przez tamtejszą federację. Warto przypomnieć, że dwukrotnym szkoleniowcem Italii był słynny Fin Hannu Lepistoe, a ostatnio w latach 2009-2014 Włochów trenował Czech Jakub Jiroutek. Kruczek od najbliższego sezonu letniego zastąpi na stanowisku trenera skoczków z Półwyspu Apenińskiego Paolo Bernardi’ego, który wcześniej kierował kadrą skoczkiń amerykańskich.

Polski szkoleniowiec zastanie włoską kadrę w bałaganie i w jednej wielkiej niewiadomej. Poziom sportowy „Azzurrich” w minionym sezonie był, lekko mówiąc, fatalny. Cała reprezentacja zdobyła tylko 11 punktów, które były zasługą najlepszego spośród Włochów, Sebastiana Colloredo. Włosi tylko raz wystawili skład na konkurs drużynowy – na inaugurację sezonu w Klingenthal zajęli ostatnie, 11. miejsce. W klasyfikacji Pucharu Narodów byli lepsi tylko od jednoosobowej reprezentacji Bułgarii, a Kanadyjczycy też w składzie jednego zawodnika byli lepsi od sześciu startujących w PŚ Włochów o 39 punktów. Można rzec, że słabo i jest to totalna katastrofa. Nie ma w tych słowach krzty przesady – prawda jest brutalna i trzeba powiedzieć ją wprost. Skoki w Italii są pogrążone w kryzysie.

Czy receptę na bezsilny marazm i brak postępów we włoskich skokach znajdzie nasz trener? Italia wiąże z postacią Kruczka ogromne nadzieje – w szczególności po tym, jak z Kamila Stocha zrobił gwiazdę światowego formatu, a Polskę umocnił w międzynarodowej elicie. Przecież rzadko który szkoleniowiec potrafi przez blisko osiem lat utrzymać się na tak trudnym stanowisku. Nie od dziś wiadomo, że fach trenera kadry narodowej jest pracą z ogromną odpowiedzialnością za swoje dokonania, a także za wyniki swoich podopiecznych. A zawodników nie można przecież zwolnić…

Jest pewne to, że Kruczek nie odmieni Italii tak po prostu – pierwszy sezon będzie raczej zapoznawczy i będzie stanowił fundament pod budowę silniejszej drużyny w kolejnych latach. Stąd ten kontrakt na dwa lata z możliwością prolongaty, dające Polakowi możliwość stworzenia dużego projektu, którego apogeum nie będą przyszłoroczne MŚ w Lahti, a Igrzyska Olimpijskie w Pyeongchang za dwa lata. Kruczka czeka trudna i pełna wysiłku misja. Komunikacja z zawodnikami będzie ułatwiona, bo większość kadry pochodzi z niemieckojęzycznego Tyrolu, a Kruczek dobrze zna niemiecki. Włosi powinni również szybko opanować techniki szkoleniowe naszego trenera i przystosować się do nowego modelu treningowego. Tylko kwestia jest taka, czy efekty pracy Łukasza Kruczka będą widoczne latem, a może dopiero zimą. Zobaczymy. Pozostaje życzyć zarówno naszemu rodakowi, jak i jego „Azzurrim”, wszystkiego dobrego!


  • Źródło: Własne
  • FOTO: Wiktoria Ostrowska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here