Stefan Horngacher: „Każdy stara się dać z siebie wszystko”

0

Tuż przed dzisiejszym konkursem drużynowym trener polskiej kadry narodowej Stefan Horngacher znalazł kilka chwil, aby odpowiedzieć na pytania dziennikarzy podczas zorganizowanej w Hotelu Gołębiewski konferencji prasowej. W trakcie spotkania omówione zostały kwestie kontuzji w zespole, rywalizacji między skoczkami, a także znajomości języka polskiego u austriackiego szkoleniowca.

Pierwsze pytanie dotyczyło początków jego przygody z Polską i powodach decyzji, żeby pracować właśnie z naszą kadrą: „Pierwszy raz miałem okazję pracować w Polsce prawie 10 lat temu. Było to dla mnie duże wyzwanie, żeby po raz pierwszy w karierze objąć stanowisko trenera kadry narodowej. Skoki w Polsce stoją na wysokim poziomie i to był główny argument, który skłonił mnie do podjęcia takiej decyzji” – przyznał Stefan Horngacher.

Trener wielokrotnie podkreślał, że pomimo rywalizacji, jaka towarzyszy zawodnikom, razem tworzą bardzo zgrany zespół. Nie wyklucza również możliwości, aby niektórzy skoczkowie z kadry B „awansowali” do kadry narodowej: „Potencjał w kadrze jest jak najbardziej, w każdym zawodniku. Wszyscy skoczkowie mają stworzone warunki, aby maksymalnie ten swój potencjał wykorzystać, więc to głównie od nich zależy, czy uda im się w przyszłości wskoczyć do kadry narodowej. Oczywiście jak w każdej kadrze jest rywalizacja w drużynie, każdy stara się dać z siebie wszystko i osiągnąć swój cel, czyli właśnie między innymi miejsce w kadrze narodowej. Ta rywalizacja odbywa się tylko na gruncie sportowym, poza skocznią zawodnicy mają między sobą bardzo dobre relacje” – zaznaczył austriacki szkoleniowiec.

Optymistyczne wieści dotyczą problemu kontuzji, o które jak na razie na szczęście nie musimy się martwić: „Z całej kadry jedynym zawodnikiem, który ma problemy zdrowotne jest Krzysztof Biegun. Miał on operację usunięcia narośli na kostce i potrzebuje około miesiąca na powrót do aktywności ruchowej. Rozmawiałem z jego lekarzem, który twierdzi, że wszystko jest w porządku” –powiedział Horngacher.

Od momentu rozpoczęcia współpracy z polskimi skoczkami, wiele mówi się o rewolucji w kwestii metod treningowych, jakie wprowadza nowy trener. On sam skomentował to w ten sposób: „Zmian w podejściu do szkolenia jest sporo. Dla mnie nie są to nowości, ponieważ pracowałem tak do tej pory, ale dla polskich skoczków zmiany faktycznie były dość duże. Są to zmiany zarówno w podejściu do techniki, do treningów i zawodów, jak i zmiany w pozycji najazdowej. Są różnice w treningu fizycznym oraz w sprzęcie, którego używają zawodnicy” – stwierdził.

Poważnym problemem wciąż wydają się być prędkości na progu naszych reprezentantów, które zazwyczaj są znacznie niższe od tych osiąganych przez innych skoczków. Jest to jednak coś, nad czym kadra pracować będzie w kolejnych miesiącach: „Zdaję sobie sprawę z niższych prędkości na progu moich podopiecznych. Jednak objąłem polską kadrę zaledwie trzy miesiące temu i nie było jeszcze czasu, aby się tym zająć. Jest to zadanie dopiero na jesień, przed Pucharem Świata. Ale na pewno będziemy nad tym pracować” – zapewnił Horngacher.

Na konferencji omówiona została też sytuacja Piotra Żyły, który od jakiegoś czasu intensywnie pracuje nad poprawą pozycji najazdowej i powoli widać już tego efekty: „Rzeczywiście zmiana w przypadku Piotra była dość spora, gdyż musiał on poprawić wiele elementów. Nie było to dla niego łatwe, nadal nie osiągnął jeszcze idealnej pozycji. Potrafi oddawać bardzo dalekie skoki, ale jeszcze przed nim dużo pracy. Mam do niego wiele zaufania i staram się wzmocnić jego pewność siebie” – przyznał trener.

Uwadze zgromadzonych na sali dziennikarzy nie uszedł fakt, że Stefan Horngacher porozumiewał się z nimi wyłącznie po angielsku, mimo iż wydawał się dobrze rozumieć wypowiedzi w języku polskim. Jak jest zatem z jego znajomością naszego języka? „Na oficjalnych spotkaniach i konferencjach wolę jeszcze używać języka angielskiego, aby dobrze zrozumieć pytanie oraz aby samemu zostać prawidłowo zrozumianym. Natomiast podczas komunikacji technicznej z zawodnikami na skoczni, nie mam większych problemów z językiem polskim” – wyjaśnił na zakończenie szkoleniowiec z Austrii.


  • Źródło: Własne
  • Korespondencja z Wisły: Justyna Kowalewska

Dodaj komentarz w połączeniu z profilem na Facebooku