Puchar Świata subiektywnie: Kapryśna, ale szczęśliwa Wisła!

0
471

Za nami weekend w Wiśle. Jak zwykle, pogoda była trochę kapryśna i nie zawsze było sprawiedliwie. Wygrali jednak najlepsi, a zwłaszcza nowy dominator sezonu – Kamil Stoch, który ustrzelił dublet!

Zawody w Wiśle zapewne każdemu zapadną na długo w pamięci. Najpierw sobota, świetne skoki Kamila Stocha, deklasacja (bo przecież ponad 16 pkt przewagi nad drugim zawodnikiem to jest deklasacja) i w końcu wywalczenie żółtej koszulki lidera Pucharu Świata, trzech Polaków w „10”, kolejnych trzech na przełomie drugiej i trzeciej dziesiątki. Potem niedziela, ponowne zwycięstwo Kamila (tym razem już nie tak pewne), znów 5 miejsce Macieja Kota (a po pierwszej serii były ogromne szanse na podium) i pierwszy od długiego czasu konkurs poza dziesiątką dla Piotra Żyły. A dalej? Dalej nic, bo tylko tych trzech Polaków zdołało zapunktować.

Być może powinienem przez cały ten felieton emocjonować się i wspominać dublet Kamila Stocha i świetnie skoki Macieja Kota i Piotra Żyły, ale to by było trochę bez sensu. Należy zwrócić uwagę na nasze zaplecze, którego po prostu… nie ma.

O ile brak punktów w niedzielnym konkursie Dawida Kubackiego i Stefana Huli można potraktować jako prawdopodobny wypadek przy pracy czy po prostu pech do warunków (to, czy był to wypadek przy pracy czy raczej obniżka formy dowiemy się w Zakopanem), o tyle występy pozostałych kadrowiczów (pomijając Jana Ziobro, bo w sobotę skakał nieźle) były po prostu fatalne.

To, że praktycznie nie mamy zaplecza wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu. Ja osobiście miałem jednak nadzieję, że na własnej skoczni nasi „rezerwowi” zawodnicy pokażą się z dobrej strony, ale niestety, zawiodłem się. Stefan Horngacher postanowił wykorzystać kwotę krajową w obu konkursach. W ostatnich latach gdy Polska wystawiała „krajówkę” w konkursie mieliśmy 10-11 zawodników. Tym razem w sobotę mieliśmy ich tylko 7, a w niedzielę niby lepiej, ale jednak nie, bo ich liczba wyniosła 8.

Zła forma zaplecza na pewno martwi, bo w razie słabszej formy któregoś zawodnika z kadry A, nie będzie można nawet podmienić go na kogoś, kto reprezentuje wyższy poziom. Przy okazji konkursów w Wiśle zastanawiałem się co się stało z Klemensem Murańką. Jeszcze na początku sezonu skakał jako tako, a od jakiegoś miesiąca jest kompletnie pogubiony i jest cieniem samego siebie… Oby chłopak szybko wyszedł z kryzysu i jeszcze w tym sezonie pokazał, że stać go na punkty Pucharu Świata.

Wracając jednak do samej rywalizacji w Wiśle to można zauważyć, że Domen Prevc wciąż prezentuje wysoką dyspozycję. W sobotę był 5, zaś w niedzielę 3. Również Daniel Andre Tande nie załamał się po Turnieju Czterech Skoczni i w sobotę otarł się o podium, by dzień później stanąć na drugim jego stopniu, o 1.2 pkt za Kamilem Stochem.  Zauważyłem również, że Norwegowie skakali nieźle. Ciekawe, czy to zasługa skoczni czy może powoli wracają do formy…

Wisła za nami, a przed nami magiczne Zakopane! Miejsce, gdzie zapewne znów wygra lider Pucharu Świata – Kamil Stoch. Jest on w takim gazie, że trudno będzie go komukolwiek zatrzymać, zwłaszcza na jego skoczni. Dodatkowo w sobotę odbędzie się drużynówka, w której po raz pierwszy w historii Polacy będą skakać w żółtych plastronach liderów Pucharu Narodów. Na takie chwile warto było czekać!


  • Źródło: Własne
  • FOTO: Grzegorz Celejewski/Agencja Gazeta

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here