Wielcy wygrani sezonu 2016/2017

0

Od zakończenia PŚ w skokach narciarskich 2016/2017 minęło już kilka dni. Warto więc na spokojnie przeanalizować listę wielkich wygranych tegorocznego cyklu.

Nie da się ukryć, iż dla Polaków był to sezon marzenie. Zwycięstwo w PN jest rzeczą historyczną. Pierwszy takowy triumf zostanie zapamiętany na długo. Wśród polskich skoczków, dla których ostatni okres był fenomenalny są na pewno:

Kamil Stoch – nie wywalczył Kryształowej Kuli, ani nie przywiózł z Lahti indywidualnych medali. Zdobył jednak to, czego mu ciągle brakowało. TCS przypadł Polakowi i tym samym stał się piątym na świecie skoczkiem, któremu przypisuje się tzw.: „Wielki Szlem”. Oprócz tego podium w Raw Air i pudła w końcowych klasyfikacjach. Lider najlepszej drużyny sezonu. Czy to mało?

Maciej Kot – po raz pierwszy w karierze znalazł się w czołowej dziesiątce na zakończenie sezonu. Co prawda, wielkich sukcesów nie było, lecz przełamał barierę piątego miejsca. Po udanej LGP, wreszcie na podium PŚ. W sumie dwa razy na najwyższym. Brawo!

Piotr Żyła – wcześniej w czołowej trójce znalazł się tylko dwa razy. Teraz dołożył kolejne. Trzecia lokata w Bischoschofen dała drugie miejsce na prestiżowym TCS, natomiast z Lahti przywiózł brąz. To niezwykle wielkie osiągnięcie.

Oprócz biało-czerwonych na uwagę zasługują również:

Stefan Kraft – gdyby nie choroba, Austriak mógłby zdobyć wszystko. Zabrakło mu podium z niemiecko-austriackiej imprezy. Zgarnął więc nie mal wszystko. Na MŚ dwa złota, w PŚ dwie Kryształowe Kule. Co do tego? Najlepszy w Raw Air. Dominator.

Daniel-Andre Tande – wielki wygrany. Po fantastycznym początku i bardzo dobrym TCS, gdzie zresztą zajął trzecie miejsce, Norweg trafił na nieco słabszy czas. Wielka równość spowodowała jednak, że podium w PŚ utrzymał. Zajął trzecią lokatę, choć może mówić o szczęściu. Andreas Wellinger był naprawdę blisko.

Markus Eisenbichler – a gdzie Wellinger? No właśnie, czy aby na pewno Andreas ma mieć wielkie powody do radowania się. Czegoś mu zabrakło, wszędzie z kimś przegrywał.

A Eisenbichler? On tak wielkim kandydatem do sukcesów z pewnością nie był. Mimo to krążek z Lahti ma. A do tego pierwsze w życiu podia.

Kończąc, należy powiedzieć, iż zawodników z sukcesami było wielu. Można by o nich pisać znacznie dłużej, lecz wyżej wymienieni to ci, dla których miniony PŚ okazał się najbardziej pomyślny.


  • Źródło: Własne; autor publikuje także na skokinarciarskie24.blog.pl
  • Foto: PAP

Dodaj komentarz w połączeniu z profilem na Facebooku